Przed świętami zabraliśmy się oczywiście do ubierania choinki. Ze strychu zjechały na dół bombki, lampki, a także zrobiony w poprzednich latach łańcuch. Taki standardowe, z kolorowego papieru - połączone ze sobą kółka różnego koloru, dość długi. Gabce bardzo się podobał, zwłaszcza jego rozmiary. Powiedziała zachwycona “ojej, jaki długi.
“Ano długi”, powiedziałem. “Jak wąż!”
Na to Gaba zamyśliła się, przyjrzała jeszcze raz łańcuchowi po czym wygłosiła głęboko przemyślaną sentencję opatrując ją odpowiednią gestykulacją, której niestety nie umiem opisać, ale myślę że czytelnik bez problemu ją sobie wyobrazi. Sentencja brzmiała tak:
Ale wąż nie jest KÓŁECZKOWY. Wąż jest WAŁKOWY, a nie kółeczkowy!
No, w sumie słusznie…
Ostatnio zdarzyło się nam smutne pożegnanie - nasza IRA, która była z nami przez dwanaście lat, prawie od naszego śłubu, przeszła przez tak zwany “Tęczowy Most”… Pochowałem ją tam gdzie chyba była najszczęśliwsza - w okolicy w której zostało zrobione to zdjęcie. Pożegnaliśmy, opłakaliśmy…
Dzieci przy tym nie było. Powiedzieliśmy im później co się stało - wprost i normalnie, może nawet trochę zbyt bezpośrednio, ale uważam że o takich sprawach najlepiej mówić po prostu. Powiedzieliśmy im że Iry już nie ma, przyznaliśmy się że jest nam bardzo smutno, mieliśmy zresztą łzy w oczach. Gabi ma niecałe trzy latka i nie bardzo zrozumiała o co chodzi, ale Łukasz zrozumiał bardzo dobrze (ma w tej chwili prawie pięć lat). Popłakał też trochę z nami, potem wszystko się uspokoiło. A po chwili Łukasz przyszedł do nas z POMYSŁEM:

To może teraz żeby wam nie było smutno, to ja będę waszym pieskiem?
No i jak tu się nie wzruszyć?…
save
Ostatnio dzieciaki dorwały archiwalny egzemplarz komiksu o Thorgalu Aegirssonie. Na samym początku jest taki motyw że Thorgal “idzie na służbę” do tajemniczej rudowłosej. Oczywiście padło pytanie - a co to znaczy? Zatem tłumaczę, że to znaczy że będzie jej służącym. To znaczy? Że będzie dla niej pracował i robił wszystko to co ona mu każe.
Chwila namysłu, po czym pada pytanie:
Tata, a czy ty jesteś Mamy służącym?
Oczywiście wytłumaczyłem że bynajmniej, ale fakt pozostaje - dzieci tak nas widzą. W sumie to nie wiem czy jest się z czego śmiać…
Naprawdę! Chociaż na Ochocie paru imigrantów z Chin ma o mnie pewnie nieco odmienne zdanie…
A było to tak:
(więcej…)
Uzupełniam, uzupełniam - dotarłem już do WnŚ z końca stycznia, i pojawiły się pierwsze dzieci urodzone już w tym roku! Na razie prowadzą Jan i Oliwia - no ale to się pewnie szybko zmieni… Staram się codziennie wpisywać jedno WnŚ, więc za kilka tygodni powinno już być na bieżąco.
Polega mianowicie na tym, że nie jestem pewien od jakiego imienia jest to zdrobnienie - w pierwszym odruchu chciałem wpisać Marcianna, ale zawahałem się. Marcysia brzmi tak jakoś ludowo, a Marcianna kojarzy mi się bardziej ze starożytnym Rzymem. Może to jednak co innego? A nawet jeśli, to i tak nie wiem jak to się pisze - Marcianna czy Marcjanna. Czy ktoś może mi pomóc?
No naprawdę ktoś ma tak na imię - a przynajmniej ktoś podał takie imię fotografowi. Przy czym nazwisko jest znowu stuprocentowo polskie, więc albo mieszane małżeństwo, albo żart, albo naprawdę ktoś sobie takie imię wymyślił. Ponieważ nie wiem, więc na wszelki wypadek wpisałem. Dalej niech się martwią urzędnicy…
Interesujące imię się pojawiło w rankingu - Sylas. Wpisałem go, bo nazwisko miał stuprocentowo Polskie. Ciekawe, czy to dziecko jakiegoś obcokrajowca/obcokrajowczyni, czy też potomek miłośników “Kodu Leonardo da Vinci”?
Staramy się stosować nowoczesne metody wychowawcze - naoglądaliśmy się programów o Super-Niani i wdrażamy różne metody. Między innymi stosujemy symboliczne nagrody - za dobre sprawowanie dzieciaki dostają “mandarynki”, czyli nalepki przyklejane na lodówce. Pięć mandarynek zamienia się na jakąś extra nagrodę, ale można też za coś nagannego mandarynkę stracić. Dzisiaj w kąpieli Łukasz zachowywał się skandalicznie.
(więcej…)
…tudzież zmotywowany sporą ilością maili jakie dostaję niniejszym przepraszam i informuję, że zaniedbania są spowodowane nieprawdopobonym nawałem obowiązków zawodowych i domowych. Ale postaram się nadrobić, obiecuję